Elektronika podsłuchowa

elektronika podsłuchowa elektronika laboratoryjna szyfrowanie rozmów telefonicznych drony - obrona i neutralizacja   spec-elektronika  
niszczarki podsłuchów podsłuch kontra podsłuch standardowe rozwiązania podsłuchiwanie bez podsłuchów podsłuchy przewodowe
elektronika pomiarowa

     Standardowe TECHNICZNE rozwiązania to bardzo złe rozwiązania.

     Jeżeli przyjmiemy, że one są nawet jak najbardziej technicznie optymalne i poprawne to wcale nie oznacza, że są one najlepsze, gdyż psychologia w tym przypadku ma nadrzędną wagę wartościowania technicznych rozwiązań. Ale jest jedno ale w tym założeniu, ta teza ma zastosowanie raczej w przypadkach, kiedy po drugiej stronie lustra mamy osobę nazwijmy to eufemistycznie, nietechniczną. Inaczej to ujmując, mamy za przeciwnika tzw. wyuczonego małpoluda, którego wiedza techniczna opiera się nie na rozumieniu techniki i podstawowych zjawisk fizycznych ale są wyuczonymi bezmyślnymi i całkowicie mechanicznymi działaniami na typowe w jego świecie i tylko dla niego na standardowe rozwiązania techniczne.

     Natomiast jeżeli za przeciwnika mamy naprawdę speca w swoim fachu to i tak wszelkie te tzw. nie-standardy na niewiele się zdadzą, gdyż gościu i tak sobie z tymi nietypowymi rozwiązaniami i tak sobie poradzi, natomiast przyuczony do zawodu pan szympans kompletnie się rozłoży.

     Teraz, jeżeli uwzględnimy i porównamy stosunek ilościowy obu „specjalistów” czyli tych przyuczonych i tych wyuczonych to będzie to dosyć dokładna wartość dla polskiego środowiska, czyli mniej więcej 2000 do 1, czyli dwa tysiące alchemików amatorów do jednego prawdziwego specjalisty w zawodzie. Tak więc widać aż zbyt dobrze, że wszelkie działania w technice zarówno wywiadowczej ale i kontrwywiadowczej są na wagę złota i nie da się tego zastąpić nawet najbardziej wyrafinowanym i niewiarygodnie drogim sprzętem nano-kosmicznym.

     Naprawdę wiem co piszę, gdyż ten świat znam od zawsze i widzę, że tani i popularny sprzęt ale użyty niestandardowo jest niewiarygodnie skuteczny i praktycznie nie do wykrycia.

     Stosunek ten dla społeczeństw bardziej cywilizowanych będzie dużo, dużo mniejszy, gdyż w innych narodach promuje się w szkołach i na uczelniach nie skakanie po drzewach czy czytanie lektur pisanych przez super-imbecyli lub naukę modłów, ale prawdziwą współczesną wiedzę, łożąc w to miliardy dolarów, więc fundusze zainwestowane w Stanach zwracają się już, gdy tylko absolwent ukończy uczelnię. W Polsce nie ma żadnej inwestycji przez państwo więc i nie ma nikogo z ogólną wiedzą techniczną nie mówiąc już o elektronice czy informatyce.

     Taki stan rzeczy dla szarego zjadacza chleba nie ma żadnego znaczenia jaki jest stan wiedzy technicznej w Polsce, ale dla osób zajmujących się problematyką podsłuchową ma to fundamentalne znaczenie, gdyż mamy w tak zacofanym społeczeństwie wręcz przeogromne pole działania i to bez ryzyka czysto technicznej wpadki ale i personalnej dekonspiracji.

     

     Teoria teorią, więc teraz trochę przykładów.
     Łączność krótkiego zasięgu, czyli do pięciu/dziesiięciu kilometrów poza miastami i do dwóch/trzech kilometrów w miastach.

     Przecież każdy teraz w Polsce używa telefonu komórkowego nawet wtedy, gdy dzwoni do wspólnika po drugiej stronie ulicy. To jest najbardziej durne rozwiązanie jakie można zrealizować we współczesnym świecie. Przy takiej typowej/standardowej łączności komórkowej praktycznie podsłuchiwać nas mogą wszyscy. Nie tylko cwaniaki z CIA czy NSA za oceanem [ nawet wtedy gdy rozmawiamy punkt-punkt w Polsce ] ale także KGB nie mówiąc już o UB i całej masie innych urzędasów którym dano ten luksus wchodzenia z butami do naszego prywatnego salonu, ale nawet i operator o ile któryś z jego pracowników cholernie się nudzi.

     Przecież dużo bezpieczniejszym sposobem łączności krótkiego zasięgu są właśnie radiotelefony PMR nawet te nie szyfrowane.

     Raz, jest w nich na tyle dużo kanałów, że tylko już samo przypadkowe [ ale nawet i celowe ] wyłapanie na jakim kanale jest prowadzona jakaś rozmowa jest cholernie ale to cholernie pracochłonne i wymaga od nas użycia do tego celu sporej ilości tego sprzętu. Wiele dni straciłem tylko na sprawdzeniu czy na danym obszarze są używane jakieś PMRy włączając na ciągłe skanowanie kanałów osiem radiotelefonów jednocześnie i w efekcie żadnej mądrej informacji nie pozyskałem.

     Dwa, samo użycie PMRów odstrzeliwuje nam praktycznie wszystkie służby w Polsce, które siedzą w wygodnych fotelach nie ruszając z nich dupska. Fakt, CIA czy NSA bez problemu nas podsłucha nawet i za oceanem, ale dla nich nie jest to warte żadnego zachodu i strata cennego czasu jak i bezsensowne blokowanie drogocennego sprzętu i ludzi. Po prostu tego typu dane nie mają dla nich żadnej wartości o ile …..... sami sobie jakiegoś szamba nie zmontujemy brakiem wiedzy technicznej, lub prowadzeniem rozmowy na wyjątkowo śliskie tematy.

     Na dzisiaj, typowy PMR z marketu posiada 38 kanałów [ pod kanałów ] dla każdego kanału podstawowego przy modulacji CTCSS a jest ich osiem [ 8 ] i 83 kanały [ pod kanały ] dla modulacji DCS także dla każdego głównego kanału. Wbrew pozorom, jest to naprawdę gigantyczna ilość możliwości do podsłuchiwania nie tylko dla jednego PMRa ale nawet gdyśmy mieli ich setkę to i tak niewiele by udało się zdziałać z namierzeniem jakiegoś np. terrorystę przygotowującego zamach. A jak będzie problem wyglądał, gdy ten nasz hipotetyczny terrorysta będzie używał Wocodera i Scramblera jednocześnie z antenką kierunkową o bardzo dużej skuteczności ?.
Po prostu beznadzieja na jego namierzenie.

     Teraz coś do przemyślenia a zarazem i porządnego wkurwienia się dla wszystkich zwykłych użytkowników zwykłych telefonów komórkowych.
    Telefon komórkowy może być zlokalizowany [ jaka będzie dokładność to całkiem inny problem ] w ciągu jednej sekundy i operacja przez operatora sieci może być przeprowadzana non stop całkowicie automatycznie, czyli bez udziału człowieka. Natomiast namierzenie jakiegokolwiek radiotelefonu PMR …. NIGDY ! nie może być wykonane przez jedną osobę. Muszą to być minimum dwie osoby z odpowiednim sprzętem oddalonych od siebie minimum trzy/cztery kilometry i nie dalej od osaczonej ofiary niż pięć kilometrów. Ale jest jeszcze jedno ale, ale wcześniej muszą te dwa lisy znać w bardzo dobrym przybliżeniu położenie swojej ofiary – czyli oszacować przestrzeń o promieniu pięciu / siedmiu kilometrów. Czyli, jeżeli biedaki nie znają szacunkowej przestrzeni ofiary to nie mają żadnych szans na dokładniejszą lokalizację - pelengację.

     Jeszcze jest jedno bardzo wredne zjawisko które całkowicie dyskwalifikuje telefony komórkowe do rozmów krótkiego zasięgu. Telefony mają nie tylko swój numer przypisany do karty PIN ale drugi numer tzw. IMEI przypisany do telefonu/modemu. Natomiast radiotelefon nie posiada żadnych numerów przypisanych do aparatu ani do wstępnej łączności [ zainicjowania ] ani do prowadzenia rozmowy. Jedynym znacznikiem jest częstotliwość nadawania oraz modulacja w bardziej wypasionych rodzaj szyfrowania.

     Jeżeli na ten problem spojrzymy z innej strony a mianowicie na analizę telefonu/radiotelefonu na wypadek dostania się tego sprzętu w ręce analityków to telefon komórkowy będzie miał ślad po naszych rozmowach, natomiast radiotelefon nie będzie miał kompletnie żadnego i NIGDY ! nikt nam nie udowodni, że to właśnie z niego była prowadzona rozmowa.

     Cała dotychczasowa analiza była prowadzona i odnosiła się do typowych radiotelefonów, czyli takich, które mają wbudowaną antenkę. Natomiast w przypadku, kiedy użyjemy zewnętrznej antenki o bardzo dużej kierunkowości to trudność w jego lokalizacji bardzo się zwiększa, gdyż nasza rozmowa już nie będzie słyszalna dookólnie do pięciu kilometrów, ale eliptycznie do odległości dziesięciu kilometrów i dalej. Zasięg i kształt elipsy będzie zależał nie tylko od mocy/czułości radiotelefonów, ale także od skuteczności anteny zewnętrznej i ewentualnie tzw dopalacza w końcówce.


     Dyktafon cyfrowy
     Zakupiony w sklepie dyktafon cyfrowy tak naprawdę nie ma żadnego praktycznego poważnego zastosowania, gdyż czas życia akumulatorka wewnętrznego wynosi najwyżej dziesięć godzin, dla bardzo dobrych akumulatorków może wynosić dwanaście i nic więcej nie daje się już wycisnąć. W każdej dołączanej instrukcji zawsze producent tego sprzętu pisze ... dyktafonem można nagrywać np do 60 godzin rozmowy !!!!. Problem w tym że to jest dla tego sprzetu wielki przekręt, gdyż na wewnetrznych akumulatorkach ten dyktafon zdycha już 10 godzinach !. Prawda, że skurwysyństwo na najwyższym poziomie ?.Dyktafon cyfrowy z zewnętrznym zasilaniem
     Ale gdy zamiast akumulatorków wewnętrznych użyjemy zewnetrznych typu AA [ wewnętrzne nazywają się AAA] i to o jak największej pojemności to nasz dyktafonik bedzie nagrywał nawet i 50 godzin ciągłej pracy.

    Drugi temat. W tej postaci nikt postronny nie będzie miał zielonego pojęcia co to jest i do czego to pudełko służy, o ile obudowę zakręcimy i zakleimy i włożymy je między płytki DVD z porno.      Najważniejsze, nie widać ani dyktafonu, ani migającej czerwonej LED w czasie nagrywania. Cztery/pięć dni może nagrywać bezproblemowo a po zakończeniu operacji po prostu rozbijamy ją młotkiem i wyjmujemy dyktafon. Dziesięć złotych do kosza to żadna cena a bezpieczeństwo całej operacji mamy zagwarantowane na najwyższym poziomie.

     W tym egzemplarzu zastosowałem cztery zewnętrzne akumulatorki, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby zamontować ich nawet i osiem, czyli 2400mA razy osiem to daje nam 9600mA pojemności, a to powinno już wystarczyć na pracę przynajmniej do siedmiu dni w stanie FOR. Tak więc teraz możemy jechać spokojnie w delegację na tydzień do Nowego Jorku a po przyjeździe sprawdzić co nasz przemiły współmałżonek/współmałżonka robiła, kiedy ciężko pracowaliśmy na chleb i w tym czasie nas w domu nie było.

     Więcej nie ma co już łączyć akumulatorów, gdyż i tak po tygodniu ich pojemność sama bardzo spada nawet wtedy, gdy nie pobieramy prądu. Natomiast gdyśmy się zdecydowali na kupienie nie akumulatorków ale baterii, to w takim układzie możemy ich połączyć równolegle nawet i setę, tylko warunek, muuszą być wszystkie jednakowe i z tego samego okresu produkcji.

Pomiar prądu w tyktafonie cyfrowym

     Na tym zdjęciu widać ile prądu pobiera dyktafon cyfrowy jeżeli jest tylko i wyłącznie w funkcji wyczekiwania czyli  na tzw. FOR
     Po prostu w ten sposób nikt myślący tak nie projektuje żadnej elektroniki, żeby w stanie wyczekiwania urządzenie pobierało tyle prądu co w stanie pracy. Nie wiem jak jest teraz z tymi dyktafonami które są w sklepach dzisiaj, ale znając świat myślę że albo nic mądrego w tym temaie dalej nic nie zrobili, albo zrobili coś co i tak na niewiele zmienia stan rzeczy.
     Pytanie, czy dalo by się te dyktafony inaczej zaprojektować, czyli tak żeby w stanie wyczekiwania pobierały prąd najwyżej 5mA ?. Pewnie że by się to dało i to bez żadnych problemów, ale konstruktor wyszedł z prostej logiki, po co glówkować skoro można nie główkować i tak ludki to kupią !!!!. Booooo  i tak nie kumają o co w tym bałaganie biega. I ma rację choć durny technicznie to mądry logicznie.


.....................................................................................................................
Tekst w pisaniu

Zapraszam wszystkich, którzy są dobrzy w te klocki do współredagowania tej witryny.
Tematów są tysiące do opisania a w Necie prawie nic sensownego nie ma.

Team Philadelfia      kom. +48 600 625 654  balmer.yonas@yahoo.com